• Wpisów:6
  • Średnio co: 245 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:00
  • Licznik odwiedzin:1 117 / 1718 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
słuchajcieeeee! spełniłam jedno z moich marzeń! mianowicie kupiłam włosy Clip in!!!!! włosy są ze sklepu doczepiane.pl zestaw 120 gram 55 cm , kolor 22 średni blond poniżej wstawiam zdjęcie
jeżeli chcecie więcej informacji o włosach clip in to zapraszam to komentowania i lajkowania
 

 
sprzątanie....świąteczne sprzątanie...pieczenie.....pierników...serników...makowców....kupowanie prezentów.....uważam za rozpoczęte! muszę kupić choinkę, mamy sztuczną, ale zdecydowanie wolimy zapach żywego iglaka(nawet malutkiego) niż wielką plastikową, zieloną damę pachnącą piwnicą i starocią, no cóż ,musi poczekać jakiś tysiąc lat,aż doszczętnie pochłonie ją przyroda...a wy jesteście za wycinaniem żywych choinek , czy wieloletnie użytkowanie plastiku?
 

 
NO! -3 kg!!! od razu czuję się lepiej, z jednej strony, a z drugiej dobija mnie to straszne zimnisko za oknem. tylko zawinąć się w koc i popijać herbatkę malinową...a to dopiero początek, jak dojdzie do nieuniknionych temperatur typu -10...chyba zmienię się w sopelek w takich sytuacjach o pomoc trzeba prosic jamnikowego termoforka, tylko,że on również jest zmarźluchem i da się namówić na ogrzanie stópek, za odpowiednią cenę(czyt.garstkę kosteczek miętowych)przynajmniej ładnie mu potem pachnie z paszczy kiedy pcha mi się w nocy pod pościel w nogach, a rano magicznie przenosi się na moją poduszkę. takie jest to życie z jamniorem
 

 
no to znowu zaczynamy odchudzanie cel - kolejne 10 kg mniej...nie wiem czy kolejne to dobre słowo, bo tyle zdążyło mi przybyć, kiedy zaklejałam złamane serce czekoladą, do tego jestem strasznym łakomczuchem i (mimo zdziwieniu wielu koleżanek) mniejszą ochotę na jedzenie mam w okresie jesienno-zimowo-wiosennym , niż w upały. Także zaczynam treningi i dietkę jeżeli macie ochotę, to możecie mnie jakoś wesprzeć w komentarzu...jeżeli w ogóle ktoś to przeczyta. Moja bitwa z nadwagą toczy się od najmłodszych lat,w sumie od przedszkola. byłam pierwszą wnukiem, dzieckiem w rodzinie więc wszyscy mnie rozpieszczali, podtykali czekoladki, i cukierki, więc pulchniutka byłam już w wieku 3 lat. już w przedszkolu nikt nie chciał się z e mną bawić, ale piekło rozpętało się w podstawówce. dzieciaki wyśmiewały mnie, wyzywały od grubasów, a ja wracałam do domu zapłakana i szukałam czegokolwiek słodkiego ,żeby poczuć się lepiej.koszmar trwał przez całą podstawówkę,aż do 3 klasy gimnazjum, gdy szłam do liceum ważyłam 96 kg. i tu spotkałam ludzi, którzy nie patrzyli na to jak wyglądam, tylko rozmawiali ze mną o muzyce itd.Znalazłam oparcie w rówieśnikach, poprawił mi się nastrój, grono moich znajomych się rozszerzało, poznałam najlepszego przyjaciela, który zaprosił mnie do drużyny harcerskiej, w której znalazłam prawdziwych przyjaciół. Pewnego dnia mama<widząc moją desperację zmiany wyglądu) zaproponował wizytę u dietetyka-zgodziłam się. byłam na jednej wizycie, która mi dała tyle siły i motywacji,że czułam,że mogę się zmienić ,że mam władzę nad swoim znienawidzonym ciałem. zaczęłam od następnego dnia i kilogram po kilogramie znikał, od ćwiczeń poprawiały się kształty. po dwóch latach ważyłam 66 kg, i rozpoczął się najlepszy okres mojego życia. Chłopacy zwracali na mnie uwagę, flirtowali , zapraszali na randki. w końcu znalazłam, mojego pierwszego chłopaka. byliśmy ze sobą krótko, przez mnie , bo bałam się,przyzwyczajona do upokorzeń,ż mu się nie podobam, że on sobie ze mnie robi żarty i kiedy się obudziłam i zobaczyłam,że na prawdę mu zależy zaczęło się psuć i zerwaliśmy.a ja wróciłam do domu, wypiłam 3 piwa , otworzyłam lodówkę i z płaczem zaczęłam się opychać. wakacje się skończyły, serce przestało mnie boleć , a jako gratis zostało mi 10 kg więcej. mam nadzieje,że chociaż ktoś będzie trzymał za mnie kciuki
 

 
ślęczenie nad repetytorium z biologii sprawia, że zaczynam zastanawiać się nad sensem życia zupełnie nie mogę się skupić,a matura coraz bliżej...ciężko to widzę wolałabym zrobić coś kreatywnego! odnowić starą skrzynkę na nici, albo potrenować rysunek...eeeeeeh krótka przerwa na wpis i do pracy!
przedstawiam lorda Terodora von Jamniol! 3-letniego jamnika szorstkowłosego , który zachowuje się jak 2-miesięczny szczeniak <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
NARESZCIE ZDAŁAM NA PRAWKO!
do egzaminu podchodziłam co prawda trzy razy, ale liczy się to,że mam to już za sobą. cieszę się,że nie będę musiała więcej oglądać wykrzywionych w grymasie niezadowolenia twarzy egzaminatorów.Na sam dokument będę musiała co prawda poczekać jakiś tydzień, jeszcze go nie mam a już słyszałam kilka komentarzy typu "UWAGA!blondynka za kierownicą". Nie ma to jak stereotypy .... chociaż, ostatnio widziałam kobietę jadącą autem,która kierownicę trzymała prawym łokciem, malowała usta, a w lewej ręce trzymała telefon i prowadziła jakąś żywą konwersację...dobrze,że nie zjadła szminki o.O zostawiam wam tę informację...ta Pani już niedługo pewnie nie będzie prowadziła zbyt "żywych" dyskusji to pierwszy wpis na moim blogu, zazwyczaj będą one dotyczyły wszystkich dziedzin mojego życia, moich artystycznych wyczynów, moje ukochanego Jamniora szorstkowłosego - Teodora <3 ,muzyki, a jeżeli będę miała potrzebę to będę narzekać na moje problemy